Wpisane 17:09, 22 wrzesień 2008 przez admin

Razem z Tomkiem R. i Grześkiem wybraliśmy się do Poznania. Wcześniej (5go września) byliśmy tamże także, aby pokazać ludziom, że da się stworzyć fajny serwis w ciągu 24 godzin. Oczywiście stworzyliśmy, ale 24 godziny to tak czy siak za malo czasu. Wykorzystaliśmy pomysł Rondla - zapisywanie stron “napotem”. Pomysł zajedwabisty, no i trzeba będzie to rozkręcić. Jak się jednak okazało mamy za mało znajomych, którzy oddaliby na nas swój głos. No.. znajomych naszych głosowało na nas o wiele więcej, niż “niby” otrzymaliśmy glosów. Jednak wiekszość z nich mieszka razem ze mną w akademiku. Zatem każdy z nas indentyfikuje się w sieci tym samym numerkiem “ajpi”. I mimo, że ludzie byli weryfikowani poprzez podanie adresu mejlowego, to chyba padło podejrzenie, że jedna osoba używająca kompa w hoście *.uni.lodz.pl wymyśliła sobie 40 adresów mailowych i co chwilę usuwała ciasteczka, by móc znów zagłosować. (Nasz kolega móglby sie obrazić za to usuwanie ciastek :) ). Z resztą nie ważne.. Nie chce tutaj nic nikomu zarzucać (no.. chyba, że webankieta.pl ma kiepskie ankiety :) ). Należa się podziękowania i brawa ludziom z netguru za zorganizowanie fajnej imprezy. Zdobyliśmy troche doświadczenia, +5 do siły i magii..

W ogóle hackfest to nie jest myśl przewodnia mojego wpisu, ale jak już zacząłem, to skończe.

No i pojechaliśmy na te wyniki, które ogłaszane były na poznanskim barcampie. No i zajęliśmy.. 7 miejsce :) Poniżej pare fotek z jakże wesołej podróży autostradą A2 :)

Rondel :)

Grigor

no tak, z tyłu ja :)

Pix

Zmęczyłem się troche tą podróżą.

No ale o czym to ja chcialem?.. No tak. Jak już byliśmy z Poznaniu, to postanowiliśmy wybrać się na afterparty z ludźmi z hackfestu. Musieliśmy tylko znaleźć knajpe o nazwie “Dragon”. Udało się. Imprezka udała się wyśmienicie :) No, Tomkowi nie bardzo pasowało, że on musi kierować spowrotem, a co się z tym lączy - nawet nie powącha smacznego piwa :) Przyłapalem go jednak w jednej chwili na wąchaniu piwa :) Takich wielkich oczu jak wtedy nie widziałem :)

No ale, do sedna.. Poruszając temat smutnego życia w Łodzi.. Zazdroszcze Poznaniakom tego pozytywnego nastawienia, tego, że na spacerze mijają życzliwych ludzi, uśmiechnietych. NIE UBRANYCH W DRESY. Miasto jest czyste, ładne. No nie ma dresiarzy. Tych, co Łódź zalewają po same brzegi. Poznań to po prostu miasto-utopia. Może bywałem tam mało razy, bo tylko 2, jednak na dzisiejszy dzień żałuję, że nawet nie pomyślałem o Poznaniu, gdy wybieralem studia.. No cóż. Wszędzie dobrze, a w Łodzi dresów pełno.. W tramwajach bitwa o siedzenia, walka na najbardziej chamskie spojrzenia i najbardziej wymyślne teksty, by tylko komuś dogryźć. Na ulicach syf, remonty, nietoleracja dla rowerzystów. Po kamienicach stoją żule albo drechy. Tam tego nie widziałem. Ok.. raz.. Gościu zdenerwował się na nas, bo mało co nie stuknęliśmy jego samochodu cofając :) Miał prawo, więc to się nie liczy :)